Ale może mniejsza
Ale może mniejsza dokuczliwość głodu plastycznego w porównaniu z głodem literackim i muzycznym płynie z jakichś powszechnych dyspozycji psychicznych ? Może w ogóle potrzeba przeżyć estetycznych jest słabsza, niż się na ogół mniema - przecież tylu ludzi niemuzykalnych j słucha muzyki z prawdziwym upojeniem: może ów specyficzny rodzaj \ hałasu powoduje u nich przeżycia analogiczne do przeżyć, które by wywoływał temat obrazu, niezależnie od jego wartości artystycznej? Jeśli tak, nic dziwnego, że ?martwe natury" i ?kompozycje" ściągają niewielu ' widzów! Obie te sprawy: odrębności warunków etnicznych i odrębności przeżyć ściśle estetycznych rozświetli nam może z czasem odpowiednia nauka: psychologia, estetyka? Spróbujmy zastanowić się nad sprawą trzecią, do której sporo danych dostarcza nam historia: jakie warunki winny być dzisiaj * spełnione, aby malarz mógł pracować w harmonii ze społeczeństwem, aby go ludzie potrzebowali i aby on sam czuł się ludziom potrzebny ? Jeden fakt zdaje się nie ulegać wątpliwości: malarz był zawsze o tyle potrzebny, o ile ktoś miał z jego twórczości pożytek niezależny od tego, że obraz jest przedmiotem przeżyć estetycznych.
 
| |