|
Modelem. Kościół potrzebował ilustracji wierzeń religijnych, związek zawodowy może żądać od malarstwa jakichś analogicznych UHLUG, ale w obu wypadkach sprawa wyniku artystycznego jest wtórna; należy od tego, jaki artysta podejmie - z przekonaniem - zamówienie. Zbiorowość bowiem nie potrzebuje przeżyć estetycznych; potrzebują ich tylko jednostki. A zanim wszystkie jednostki uświadomią sobie tę potrzebę I będą mogły uczynić jej zadość, może rozsądniej będzie jednak mówić
0 clicie? Chodzi tylko o to, by ta elita kształtowała się nie na zasadzie przewagi pieniądza albo przewagi stanowiska, ale na zasadzie większego zamiłowania do sztuki. I o to także, by mogła się coraz bardziej rozszerzać.
Wszystko to pięknie, ale trzeba wziąć pod uwagę jeszcze jedno: malarz d/jnicjszy wyrośnie ze środowiska ludowego, jak malarz np. XIX wieku wyhodował się na łonie burżuazji; tak więc ów malarz dzisiejszy w sposób niejako naturalny odczuwać będzie potrzeby najszerszych warstw odbior-
1 ó\v ?
Ta uwaga nie zmienia istoty rzeczy: zakładając nawet, że zarówno ów malarz, jak i jego odbiorcy nie będą znali całej europejskiej tradycji plastyczni |, że twórczość zejdzie do poziomu jakiegoś neo-prymitywizmu, fakty pozostaną faktami: po pierwsze - malarstwo będzie potrzebne tylko tam, udzie nie wdarły się literatura, film, fotografia; po drugie - najszersze w ai Ht wy odbiorców o tyle będą odbiorcami, o ile będą sobie mogły pozwolić na indywidualne nabycie dzieła sztuki.
|