Na taki rozmach nie pozwalała
Na taki rozmach nie pozwalała nam sytuacja ekonomiczno-polityczna: z pewnością. Ale ostatecznie żyło w Polsce nawet rozebranej kilku ludzi, których stać by było na mecenat wobec cudzych i własnych artystów -r-zwłaszcza wówczas jeszcze nieznanych, niedrogich. Cóż, kiedy zainteresowania brakło. Kultura o tradycjach tak przeważająco szlacheckich długo ceniła wyżej broń, dywany, pasy, rzędy,-pojazdy i wszelkie-zastawianie się a postawianie niż obrazy. Tym bardziej, że malarze to długo była w oczach tego społeczeństwa zbieranina ?partaczy, biegunów i niedouków". Już Modrzewski pisał, że ?naszym dworzanom nie tylko ręczne rzemiosła, ale i wolne nauki umieć - zda się być rzecz bardzo chłopska", wtórował mu Górnicki, ?żem nie naznaczył dworzaninowi, aby malować umiał, bo mi się to widzi rzecz mało potrzebna, a też naszym Polakom, którzy delicatum palatum niedawno mieć poczęli, nie szłoby to w smak". Dużo później Norwid rozmyślając o losie artystów polskich (1868) rzucił uwagę, że w Polsce kwalifikacją główną do czegokolwiek bądź jest posiadanie wioski. Jednak słówko prawie i do nas można zastosować, choć w niewielkiej mierze. Było jeszcze przed pierwszą wojną kilku adwokatów, lekarzy, przemysłowców, wydawców, pisarzy, którzy zbierali dzieła sztuki z mniejszym czy większym rozeznaniem: nazwiska większości znaleźć można w cennej książce, zredagowanej przez Aleksandra Wojciechowskiego, pt. Polskie życie artystyczne w latach 1890-4914. Było też kilka domów iirystokratyczno-ziemiańskich, gdzie ?dziwaczny" nawet malarz mógł znaleźć odpoczynek i oparcie.
 
| |