|
Wszystko to być może. Ale takie rozumowanie, dosyć zresztą wątpliwe, bynajmniej nie zmienia tezy historycznej tego szkicu. Powtórzmy ją pp raz trzeci: na drogach sztuki współczesnej można świadomie odrzucić etap Cezanne'a, nie można go przeskoczyć. A jeśli kto pyta, po co nawrót do Cezanne'a w roku 1924 i czy to aby nie epigonizm, trzeba w odpowiedzi najpierw zastanowić się nad różnicą między nawrotem a epigonizmem: czy renesans 'ze swym nawrotem do starożytności był epigoński? Potem trzeba przypomnieć pluralizm międzywojennego dwudziestolecia. I wreszcie prosić, by zielonych drzew nie oglądać tylko przez gmatwaninę ich uschniętych gałęzi.
Zamiast klasyfikować i oceniać według etykiet, lepiej bystry wzrok skierować na obrazy: nie tylko pod tym kątem, czy na pewno wniosły wtedy coś nowego. To nie wystarczy: wiadomo, że nic nie starzeje się tak szybko jak nowość. Spójrzmy na obrazy z pytaniem, czy kiedyś miały i czy może nadal mają coś do powiedzenia od siebie. Czy otwierają nam oczy, pogłębiają zdolność odczuwania.
|